|
OPIS BITWY POD ZABORECZNEM
W okresie okupacji Niemieckiej w celu obrony wysiedlanej i pacyfikowanej ludności gminy Krynice mjr BCH Franciszek Bartłomowicz ps „Grzmot” zorganizował kilka kompanii partyzantów. W Zaborecznem i Kolonii Zaboreczno przebywało dużo zorganizowanych grup partyzantów, stąd też wyruszali na różne akcje, tutaj także często przebywał mjr Bartłomowicz. Okupant postanowił rozprawić się z jednostkami oporu. O pacyfikacji jakby stolicy partyzantów BCH dowiedziano się od Naczelnika Poczty w Krynicach Feliksa Chytrykiewicza, który znał niemiecki. W przyległych lasach i na terenie Kolonii Zaboreczno doszło do ciężkich walk z Niemcami zwanymi „Bój pod Zaborecznem”. Bitwa miała jakby trzy fazy: rano ok godz. 9 pod lasem Sadzonki, od godz. 11 na skraju lasu Buczyna i trzecia faza od godziny 15 walka ze zdwojoną siłą na las Buczyna i las Zadnowski. Rankiem 1 lutego 1943 Niemcy z Pierwszego Zmotoryzowanego Batalionu Żandarmerii w sile około 60 ludzi pod dowództwem majora Krygera przyjechali kilkoma samochodami do wsi Antoniówka. Przeładowali się na dwoje sań i posuwali się w kierunku wsi Zaboreczno. Stacjonujący mały pluton partyzantów w Kolonii Zaboreczno w części tzw. Rowiska nie podjął otwartej walki i wycofał się do pobliskiego lasu Bełdowskich łączącego się z lasem Buczyna. Żandarmi rozsypali się w tyralierę posuwając się wzdłuż wsi. Przebywający w gospodarstwie Antoniego Lisa duży oddział IV kompani por. Burdy został powiadomiony o zbliżającym się nieprzyjacielu. Partyzanci obsadzili skraj przyległego lasu Sadzonki. Utrudnieniem dla partyzantów była grupa ludności cywilnej z dziećmi uciekająca przed Niemcami. Kiedy żandarmi zbliżyli się na odległość około 150 m padł strzał – jakaś kobieta została ranna. Partyzanci otworzyli ogień z karabinów maszynowych. Niemcy zajęli stanowiska i wywiązała się około godzinna walka. Żandarmi widząc swoje trudne położenie, dzielnie walczących partyzantów, zabrali na sanie swoich zabitych i rannych i wycofali się w kierunku Niemirówka. Pod ciągłym odstrzałem, ściśnięci w grupę, dotarli do szczytu wzgórza i gościńca zwanego Rydnicą. Stąd partyzanci por. Burdy cofnęli się do lasu Sadzonki a ostrzał nieprzyjaciela podjęli partyzanci por. Głogowskiego i kilku partyzantów AK Bronisława Piaseckiego. Niemcy wycofywali się na otwartym terenie pomiędzy Niemirówkiem a gościńcem Rydnica w kierunku Tarnawatki. Na wysokości Koloni Niemirówek dodatkowo zostali ostrzelani od Antoniówki przez partyzantów V kompani wach. Mielnika. Na polu walki został jeden żandarm. Przewidując dalszy atak niemiecki partyzanci V kompani wach. Mielnika obsadzili las Zadnowski przez II pluton Franciszka Kostrubca, skraj lasu Buczyna od Rowisk przez III pluton Korzeniowskiego i środkowy skraj lasu Buczyna przez I pluton Bałki. Niemcy sprowadzili z granatnikami żołnierzy wermachtu z Wólki Łabuńskiej, kolonistów niemieckich tzw. czarnych i własowców z Bełżca i obsadzili las Lipczyńskich i Antoniówkę. Około godziny 11 Niemcy podeszli pod las Buczyna na kierunku I i III plutonu nie widząc ukrytych partyzantów, zostali dopuszczeni na odległość skutecznych strzałów i wówczas partyzanci otworzyli ogień. Niemcy rozsypali się w tyralierę padali na ziemię otwierali ogień lecz nieskutecznie – nad głowami partyzantów. Wtedy też nad walczącymi pojawia się niemiecki samolot zwiadowczy– na chwilę zapada cisza, lecz nieprzyjaciel ponawia natarcie na I i III pluton dostając się w krzyżowy ogień od lasu Zadnowskiego. Nie wytrzymując ostrzałów nieprzyjaciel wycofuje się. Niemcy wprowadzają do akcji granatniki lecz ich ogień jest także nieskuteczny ponieważ pada przed linią partyzantów. Następnie próbują podczołgać się pod I pluton Bałki, który wprowadza do ostrzału CKM co spowodowało że nieprzyjaciel znowu musi się wycofać. Młodzi partyzanci wyskoczyli do ataku za wrogiem lecz zostali powstrzymani przez rozsądniejszych podejrzewając że w pobliskim lesie Lipczyńskich i Antoniówce są Niemcy. Partyzanci wracają do lasu – tak kończy się druga faza boju. Około godziny 14 do lasu Buczyna i lasu Zadnowskiego przybywają z Sadzonek partyzanci IV kompani por. Burdy. Około godz. 15 Niemcy natarli ze zdwojoną siłą wprowadzając świeże posiłki własowców, żołnierzy wermachtu i żandarmerii. Od wsi Zadnoga wróg przypuścił wściekły szturm na las Zadnowski – tj. II pluton Franciszka Kostrubca i część IV kompani por. Burdy. Rozpoczęła się zażarta walka - jednak natarcie wroga załamuje się. Hitlerowcy uciekając w popłochu zostawiają na polu licznych zabitych i rannych żołnierzy wermachtu i żandarmów. Po stronie partyzantów zostaje ranny w brzuch jeden z dzielniejszych partyzantów dowódca II plutonu Franciszek Kostrubiec. W tym samym czasie pośrodku swojego frontu wróg przepuścił natarcie na I pluton Bałki pod osłoną granatników, licznej broni maszynowej, pocisków dum dum, oraz pocisków dymnych - korzystny wiatr uniósł dym w stronę nieprzyjaciela. Kiedy Niemcy zbliżyli się na odległość 30 m z pomocą partyzantom przyszedł pluton Krzeszowca z IV pompani por. Burdy, który zasypał Niemców granatami, do wroga strzelano nawet z pistoletów i stąd nieprzyjaciel się wycofał . Na odcinku III plutonu Korzeniowskiego tj południowej części lasu Buczyna Niemcy uderzyli głównym natarciem. Granatniki ustawione na gościńcu Rydnica miotały pociski w odstępach pięciominutowych, zza wzgórza wyłoniła się tyraliera własowców którzy, parli naprzód z pogardą śmierci. Na ich czele szedł gruby niemiecki major z założonymi w tył rękoma, przechadzał się przed frontem swej tyraliery. Sam, był dumny i brawurowy, prowadził askarów do szturmu. Partyzanci otworzyli do niego ogień lecz żadna kula go nie dosięgła, w końcu majora postrzelił partyzant z karabinu Ur wz. 35. Gdy Niemcy zbliżyli się na rzut granatem partyzanci zaprzestali ostrzeliwań chwycili granaty i z gromkim okrzykiem „hura” uderzyli na wroga. Nieprzyjaciel na widok atakujących poczęli sromotnie uciekać, jednocześnie zadudnił CKM siejąc długie serie do uciekających, część z nich kryła się w rozpadlinach, znaczna ich część zdołała dopaść do wądołu Rowisk. Wielu zostało zabitych, niestety po stronie partyzantów został trafiony w głowę Henryk Szponar. Strzelanina szalała dalej, dym wybuchów granatników ścielił się coraz dalej. Niemcy usiłowali wzmocnić tych, którzy dostali się do Rowisk, by stamtąd ostatecznie przypuścić szturm na Buczynę. Nieprzyjaciel, który zbliżał się do lasu Buczyna na 100 kroków pod nieoczekiwanym ogniem CKM musiał cofnąć się do wądołu. Podczas gdy Niemcom do Rowisk ciągle napływały posiłki, dzielnym partyzantom zaczęło brakować amunicji. Zbliżał się wieczór, po całodziennej walce małymi grupami partyzanci zaczęli wycofywać się z lasu Zadnowskiego i lasu Buczyna. Walka powoli ustawała, zbierali rannych i ruszali w stronę Zaboreczna. W poszarpanej odzieży, wyczerpani, głodni. Wielu z nich bez amunicji w ładownicy czy kieszeni. Za lasem widniała krwawa łuna pożaru Koloni Zaboreczno. Rozlegały się jeszcze nieliczne strzały. Przed godziną osiemnastą wszystko ucichło. W boju w Kolonii Zaboreczno zginął jeden partyzant czterech zostało rannych. Niemcy dopiero na drugi dzień zbierali zabitych. W fabryce w Tarnawatce Tartak zamówili 103 trumny. Bitwa pod Zaborecznem odbiła się dużym echem nie tylko na Zamojszczyźnie ale i w całej Polsce, podnosząc ducha oporu oraz walki z najeźdźcą. Powstrzymała także do czerwca wysiedlenia i pacyfikacje wsi.
Opracował Grzegorz Sachajko
Ranni: Franciszek Kostrubiec Julian Łopuszyński Jan Łoś Lucjan Antoniewicz – wieczorem zmarł w Hutkowie.
Zabici: Henryk Szponar
Opracowane na podstawie: 1. Relacja uczestnika walki Bronisława Piaseckiego. 2. „Bataliony Chłopskie w obronie Zamojszczyzny” – Jerzy Markiewicz, rok 1957. 3. „Tomaszowskie za okupacji” – Janusz Peter, rok. 1991.
|